04.06.2023, g. 21:00
La Liga (Hiszpańska Primera Division)
Celta Vigo vs FC Barcelona
Do meczu pozostało:
0dn.2godz.33min.
12.55 X3.80 22.50 Odbierz 630 zł i typuj na eFortuna.pl Zarejestruj konto
Transmisja na żywo

Wywiad z Xavim dla Katalońskiej Federacji Piłarskiej

Wywiad z Xavim dla Katalońskiej Federacji Piłarskiej

Federació Catalana de Futbol (FCF), czyli Katalońska Federacja Piłkarska przeprowadziła wywiad z Xavim Hernándezem, Najlepszym Katalońskim Piłkarzem 2011 i kandydatem na powtórzenie tego osiągnięcia podczas drugiej edycji Gali Gwiazd Katalońskiego Futbolu.

Zapraszamy do lektury rozmowy, która odbyła się w budynkach Ciutat Esportiva, a której tłumaczenie zamieszczamy poniżej.

 

Podczas całej swojej kariery sportowej otrzymałeś mnóstwo wyróżnień i nagród na poziomie światowym. Co oznacza dla ciebie otrzymanie najważniejszego wyróżnienia piłkarskiego w naszym kraju?

Nie spodziewałem się tego, jestem bardzo zadowolony. To uznane za dobrze wykonaną pracę i widać jak kibice ją doceniają. To bardzo miłe uczucie. Tym bardziej jeśli pochodzi to z twojego kraju, z twojego otoczenia, gdzie docenienie cię jest zawsze bardziej cenione.

Czy rodacy są bardziej wymagający kiedy doceniają twoją pracę?

Tak, ale to normalne. Na końcu wszystko zależy trochę od osiągnięć. Wszystko robisz świetnie, a twój zespół nie wygrywa, ale przecież futbol to definitywnie sport zespołowy. Ludzie widzą tylko to czy wygrywasz, temu kto przegrywa, nie uda się. Teraz jest inaczej. Teraz to przeszłość. A oprócz zwycięstw liczy się też to w jaki sposób grasz. Teraz mamy wszystkie wyróżnienia, nie tylko krajowe, ale i światowe.

Siódemka twoich kolegów z zespołu została również nominowana do tej nagrody. Myślisz, że to wyróżnienie dla wszystkich, chociaż u każdego istnieją różnice?

Tak, wyróżnienia indywidualne w sporcie zespołowym nie są sprawiedliwe. Na przykład bramkarze nigdy nie otrzymują żadnych nagród, a zasługują na nie jak każdy inny zawodnik. Przyzwyczailśmy się do tego, że tymi, którzy odbierają nagrody są strzelcy bramek, to oni przecież wykańczają zagrania i dostają wyróżnienia za swoje bramki. Nominowanie siedmiu zawodników Barçy to sukces. Nie tylko wygrywami Ligę i Ligę Mistrzów, ale gramy też w reprezentacji Hiszpanii zdobywając Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Świata. Teraz nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale za 5 czy 6 lat, kiedy całe obecne pokolenie przeminie, będziemy je wspominać jak Lakersów sprzed 30 lat. Jako historyczny zespół. Teraz nie jest się świadomym wszystkiego, chce się żyć z dnia na dzień, rywalizować, wygrywać. Wyobrażam sobie, że patrząc na to z innej perspektywy, kiedy już jesteś na emeryturze, myślisz sobie: co myśmy zrobili?

W rzeczywistości wszelkie wyróżnienia czynią z was teraz najlepszy zespół w historii. Jeśli porównałbyś to z innymi legendarnymi zespołami, zobaczyłbyś, że nie otrzymały one aż tylu pochwał w stosunku do tego co dzieje się obecnie z Barçą.

Tak, tak. Sprawy idą świetnie, część wygraliśmy, to się liczy. To stawiamy przed wynikiem. Teraz jest on na naszą korzyść, a jeśli dodatkowo zespół gra dobrze, jesteś w niebie.

La Masía, szkolenie piłkarskie w Barçy, chwalona jest na całym świecie, ale każdy tu ma „mamę i tatę”, źródło klubu jest fundamentem naszego narodu. Czy uważasz, że twoje sukcesy są także wyróżnieniem dla wszystkich tych klubów?

Oczywiście. Ja pochodzę z Terrassy, z Jàbac, a Puyi z la Pobla de Segur… To dobra praca dla katalońskiej piłki i podstawowy dla niej surowiec widzieć utalentowanych piłkarzy. Teraz wyszedł Jordi Alba, wyszedł Busi… Wyobraź sobie tylko ilu katalońskich zawodników jest w Primera División! I wszyscy grają dla różnych klubów. Dla Damm, dla Sant Gabriel, Banyoles, dla Santes Creus, dla Rubí… Później wielu z nich kończy dołączając do Barçy albo Espanyolu, a to już o wiele trudniejsze, na przykład przypadek Pitiego z Rayo Vallecano, który nigdy nie grał w pierwszym zespole Barçy albo Espanyolu. I dlatego są podstawowym surowcem, bo trenerzy tutaj dobrze pracują, bo w Katalonii rozumiemy futbol w sposób niezwykły, bo dobrze traktujemy piłkę… W tym znaczeniu Barça i Espanyol są wzorami cantery. W Katalonii cantera jest wielka, sport ogólnie dobrze tu funkcjonuje, zwłaszcza piłka nożna. Mówiąc o młodych, nie dla wszystkich znajdzie się miejsce w pierwszym zespole Barçy.

Zalecasz młodym zawodnikom podjęcia przygody gry w innych krajach, aby wrócić tutaj z większym doświaczeniem piłkarskim? To ceniona alternatywa, Cesc i Piqué pokazali już, że to może zadziałać.

Tak, oczywiście, dodatkowo może i szybciej dojrzewasz jako piłkarz kiedy grasz za granicą. Widzisz inny typ futbolu, bardziej agresywny, bardziej intensywny. W moim przypadku na dobre wyszło pozostanie tutaj, chociaż z początku nie wszystko szło prawidłowo. Ale ostatecznie, niezważając na wszystko co się działo, kilku z nas pozostało – Víctor, Puyol, Andrés, ja – ale kosztowało nas to o wiele więcej, bo wyniki nie nadchodziły. Są różne opcje, każdy musi zrobić to co czuje. Potrzebujesz odejść, zobaczyć świat? To osobista decyzja. Jeśli tak siebie widzisz, naprzód! Możesz też rywalizować na zewnątrz. Spójrz na Cesca i Piqué. Powrócili i mają wielki wkład w zespół.

Niech będzie tak samo w przypadku Cuenki…

Isaac jest bardzo inteligentny, ponieważ nie widział tutaj możliwości otrzymania wielu minut, a w Ajaxie będzie grał, poczuje się ważny i piłkarsko dojrzeje. To wymagający klub, a co więcej gra w stylu Barçy. Dobrze zrobił, ze względu na kontuzję, na podobny styl gry i dlatego, że znów poczuje się piłkarzem.

Mówimy o Barçy, ale w Katalonii, w Hiszpanii i na całym świecie jest wielu świetnych piłkarzy katalońskich. Czy Katalonia to piłkarska potęga na poziomie światowym?

Trudno orzec czy tak czy nie, musielibyśmy rywalizować o Mistrzostwo Europy albo na Mundialu. Ale to prawda, że kiedy łączymy się na święta Bożego Narodzenia, że nie trenujemy tak całkiem sami – tylko łączymy się w hotelu, wspólnie jemy i razem przebywamy – gramy dobrze. Mamy świetnych zawoników: Joan Verdú, Sergio Garcia, ci z Barçy, sam Piti, Bojan, który gra za granicą, Damià… To tylko hipoteza, ale gdyby Katalonia grała dobrze, nie miałbym wątpliwości.

Od wielu lat jesteś na najwyższym poziomie, ale wszyscy wiemy, że w świecie piłki nożnej to wszystko kiedyś się zakończy. Co będzie po Xavim piłkarzu?

Chciałbym nadal zostać związany z futbolem i, być może, z Barçą. Nie znam niczego więcej poza piłką nożną, nie poświęcałem się niczemu innemu. To moje życie. Ale obecnie nie wiem jak zakończy się moja kariera. Być może skończę z piłką bardzo syty i będę chciał mieć trochę spokoju. Teraz rywalizuję i moje życie to rywalizacja. Chciałbym dojść do finału Copa, Ligi Mistrzów, jestem zmotywowany w walce o Ligę, teraz powraca kontuzja… Teraz temu poświęcam swe życie. Później jeszcze zobaczę.

Dowodzisz zespołem z boiska. Czy gdybyś był trenerem, zmieniłbyś coś?

Nie, ja po prostu myślę w kategoriach tej filozofii, jestem w niej rozkochany. Podobało mi się kiedy Pep prowadził zespół, później Tito i teraz Jordi. To ludzie, którzy barcelonismo wyssali z mlekiem matki. To mechanizm, który uruchomił 30 lat temu Johan Cruyff. Jestem w tym zakochany, nie pojmuję futbolu w żaden inny sposób.

Czy warianty taktyczne każdego trenera są niuansami tego samego modelu?

Miałem wiele szczęścia. W ciągu ostatnich lat w Barçy, w reprezentacji Hiszpanii. Widziałem wielu trenerów i od każdego nauczyłem się czegoś nowego. Przypadek na przykład Radomira Anticia: może i nie był zakochany w stylu gry Barçy, ale świetnie się do niego przystosował, tak jak Serra Ferrer. Frank Rijkaard zaproponował z kolei wysoki pressing, który był swego rodzaju rewolucją. Pep mówił „teraz gramy od tyłu, robimy 2 na 1 z bramkarzem”, a pierwszą reakcją było „co ty gadasz?” i sami widzicie jak to się skończyło. Natomiast Del Bosque jest większym taktykiem, bardzo mocno pracuje nad systemem obronnym i daje nam więcej miejsca z przodu. Z Luisem Aragonésem częściej graliśmy kontrą, szukaliśmy szybkiego gola i po 15 minutach gry znów wychodziliśy z nowym kontratakiem. Było inaczej. Od każdego z nich czegoś się nauczyłem.

Jesteś jednym z zawodników, którzy mają największe szanse na otrzymanie tegorocznego tytułu Najlepszego Katalońskiego Piłkarza roku. Ale, jeśli nie ty, to chciałbyś żeby kto otrzymał tę nagrodę?

Cóż, myślę, że Busi. Głosowałem na niego. Sądzę, że nie uznaje się go jeszcze na arenie międzynarodowej, a tak wielki piłkarz jak on zasługuje na to. Albo dobrze byłoby też gdyby nagrodę otrzymał Víctor Valdés. Jeden z nich. W jakiś sposób pewni moi koledzy nie zyskali uznania, na jakie, moim zdaniem, zasługują. Messi na przykład je ma, Andrés, czy ja także. Valdés i Busquets nie są uznawani za mega wspaniałych zawodników, ale na to zasługują, bo są najlepsi na swoich pozycjach.

Źródło: FCF

mainXX:/2013/02/wywiad-z-xavim-dla-katalonskiej-federacji-pilarskiej/

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.