Po całym dniu w biurze w Nowym Jorku łatwo wydać pół wypłaty na spontaniczną kolację i drinki. Zamiast tego da się ułożyć wieczór tak, żeby był miejski, przyjemny i dalej „nowojorski”, ale nie rujnował budżetu.
Mały budżet na gry i zakłady
Nie każdy wieczór musi oznaczać wyjście do kasyna w Atlantic City czy do eleganckiego baru na Midtown. Jeśli grupa lubi emocje związane z grą, da się je przenieść do mieszkania i połączyć z rozsądnym limitem. Przydatne jest ustawienie konkretnej kwoty „na zabawę” na całą noc i trzymanie się jej tak samo, jak limitu na jedzenie.
Zanim ktokolwiek zacznie szukać ofert, dobrze jest wiedzieć, które serwisy są w ogóle warte uwagi. Właśnie do tego służy takie miejsce jak kasynopolska.com, gdzie operatorzy są opisani jasno pod kątem licencji, bezpieczeństwa i warunków bonusów. Dzięki temu wieczór z grą pozostaje dodatkiem do spotkania, a nie polowaniem na „okazję”, która później okazuje się drogim błędem.
Spacer i prom zamiast kolejnego rooftop baru
Nowy Jork daje wiele darmowych widoków, tylko trzeba je wpisać w plan. Dobrym układem jest spotkanie po pracy na dolnym Manhattanie, przejście przez Brooklyn Bridge i zakończenie wieczoru w małej pizzerii w Brooklynie zamiast w modnym rooftopie.
Tani, a dalej „miejski” zestaw wygląda często tak: metro na Downtown, spacer mostem, krótki rejs Staten Island Ferry dla widoku na Manhattan i Statui Wolności, a potem powrót koleją. Zamiast kilkudziesięciu dolarów za wejście do klubu wychodzi koszt dwóch przejazdów metrem i kawałek pizzy.
Happy hour z góry ustawionym limitem
W wielu dzielnicach, jak East Village czy Hell’s Kitchen, bary mają konkretne happy hour z tańszymi drinkami i przekąskami. Wieczór robi się znacznie tańszy, jeśli grupa ustali granice jeszcze przed wyjściem, a nie w momencie zamawiania kolejnej rundy.
Pomaga prosty schemat ustalony na czacie:
- każdy przychodzi z określoną kwotą „na bar”
- zamówienie dzielone jest od razu przez aplikację typu Splitwise
- jedna osoba pilnuje, kiedy kończy się happy hour
Można też z góry ustalić limit czasowy, po którym grupa wychodzi, zamiast zostawać z nudów i zamawiać dalej kolejne drinki. Dzięki temu nikt nie udaje, że „jakoś to będzie”, a rachunek na koniec nie psuje nastroju.
Kolacja w mieszkaniu zamiast drogiej restauracji
Przy wynajętych mieszkaniach w Queens czy Brooklynie świetnie działa wieczór „każdy coś przynosi”. Zamiast jednej drogiej kolacji w restauracji, każdy przygotowuje jedną prostą rzecz i przynosi ją do gospodarza.
Sprawdza się szczególnie układ, w którym:
- jedna osoba odpowiada za makaron lub ryż
- jedna za coś białkowego, np. kurczak z piekarnika
- reszta przynosi sałaty, napoje i deser
Wyjście do restauracji w Midtown potrafi kosztować tyle, co cały taki wieczór dla sześciu osób łącznie. Do tego w mieszkaniu jest ciszej, łatwiej porozmawiać i nie ma obowiązkowego napiwku doliczonego z góry.
Proste gry towarzyskie zamiast kolejnej rundy drinków
W Nowym Jorku wiele osób ma w szafce talię kart, kostki, prostą planszówkę kupioną kiedyś w Target czy na Amazonie. Często leżą nieużywane, bo wszystkim wydaje się, że „prawdziwy” wieczór to tylko bar albo klub.
Prosty trik to ustalić wcześniej, że po jednym drinku na mieście grupa przenosi się do czyjegoś mieszkania i resztę wieczoru spędza na grze. Koszt spada do ceny przekąsek i napojów ze sklepu, a emocji wcale nie jest mniej, gdy ktoś trzeci raz z rzędu przegrywa w pokera na żetony bez realnej kasy.
Budżet wieczorny jak mały trening finansowy
Nowy Jork łatwo uczy spontaniczności, dużo gorzej uczy kontroli wydatków. Dlatego sensowne jest traktowanie wieczorów z przyjaciółmi jak własny mini trening budżetowy, podobny do tego, o którym piszą specjaliści przy okazji hasła trening budżetowy. Chodzi o to, żeby nie tylko spisać kwoty, ale też zobaczyć, co naprawdę daje radość, a co jest już czystym przyzwyczajeniem.
Dobrym nawykiem jest zapisywanie po każdym tygodniu, ile poszło na trzy rzeczy: wyjścia do barów, jedzenie na mieście i domowe spotkania. Po miesiącu widać, gdzie pieniądze uciekają bez sensu. Potem łatwiej powiedzieć „nie” kolejnemu drogim wyjściu i wybrać wieczór z przyjaciółmi w domu, spacer po mieście albo partię gry zamiast rachunku, który będzie męczyć jeszcze przed wypłatą.
