Mecze pomiędzy Realem a Barceloną wzbudzają emocje nawet wśród mniej zorientowanych kibiców. Niestety nie o tego typu emocjach chcielibyśmy mówić po ostatnim El Clasico kobiet. Tam doszło do ogromnego skandalu.
Sekcja FC Barcelony Feminines w obecnym sezonie walczy jak równy z równym z sekcją męską o bycie najlepszą drużyną Barcelony w sezonie. Podobnie do Roberta Lewandowskiego i spółki liderują one w LaLiga, mają właściwie pewny awans do półfinału Ligi Mistrzów oraz zawalczą w finale o Copa De La Reina. Widać więc, że dziewczyny nie chcą być gorsze i pokazują to na każdej możliwej płaszczyźnie.
Niestety, ich ostatnie spotkanie przejdzie do historii głównie ze względu na karygodne błędy sędziowskie. Barca zmierzyła się u siebie z Realem i niestety przegrała to spotkanie 1:3. Nie wynik był w tym spotkaniu najważniejszy, a zachowanie sędziów przy nieuznanej bramce Barcelony, która zupełnie mogłaby zmienić obraz meczu. W drugiej połowie Jana Fernandez zdobyła gola na 2:1 dla FC Barcelony, jednak sędziująca to spotkanie uznała, że został on zdobyty nieprawidłowo.
Problem w tym, że ani Fernandez, ani żadna inna piłkarka Barcy nie znajdowała się wtedy na pozycji spalonej! Ciężko więc wytłumaczyć zachowanie arbitrów w tej sytuacji, również piłkarki obległy sędzinę chcąc wytłumaczyć, że jest w błędzie. Nie dała się ona przekonać a powtórki pokazują jak bardzo była w błędzie. Katalońskie media grzmią i mówią o kradzieży – „Madryt kradnie również w rozgrywkach kobiet” – da się usłyszeć w niektórych gazetach czy portalach.