W momencie kontuzji Marc Andre Ter Stegena dostał on szansę na którą tak długo czekał. Choć nie popełniał znaczących błędów to Inaki Pena stracił miejsce w składzie na rzecz Wojciecha Szczęsnego. Teraz, rozumiejąc swoją trudną sytuację, chce odejść z klubu i poszukać nowych wyzwań.
Choć może zabrzmieć to brutalnie to kontuzja niemieckiego bramkarza spadła Inakiemu Penii z nieba. Od długiego czasu Hiszpan pukał do składu z chęcią gry dla Barcelony, znajdował się jednak bardzo daleko w hierarchii za Ter Stegenem. W końcu miał okazję pokazać swoje umiejętności, problem w tym, że klub ściągnął klasowego bramkarza do rywalizacji. Mowa oczywiście o Wojtku Szczęsnym.
Polak dołączył do zespołu, jednak na swój debiut musiał poczekać. W tym czasie konsekwentnie trenował i rozruszał kości po krótkiej emeryturze. W końcu przyszła jego okazja i wykorzystał ją w 100%, wprawiając w zachwyt Hansiego Flicka, który zdecydował się dać mu kolejną szansę w LaLiga. Gdy polak wszedł do składu, już go nie opuścił. To bardzo mocno wpłynęło na Penie, który nie może pogodzić się z takim obrotem spraw.
Jak pisze hiszpańska „Marca”, dało się zauważyć jego zmianę nastroju ze względu na podjętą przez Flicka decyzję: „Ta nieoczekiwana zmiana odbiła się na nastroju Peni. Chociaż nadal wykazuje się wielkim profesjonalizmem i zaangażowaniem, jego koledzy z drużyny postrzegają go jako smutnego i nieco samotnego. Widzą, że został odsunięty. Zawodnik z Alicante rozegrał w tym sezonie 22 mecze, w których stracił 25 bramek i zachował sześć czystych kont”.
Istnieje bardzo wiele przesłanek, które mówią, że to ostatnie miesiące Penii w barwach Barcelony. Piłkarz chce grać a przy nieuniknionym powrocie do zdrowia Ter Stegena jego hierarchia w klubie spadnie jeszcze niżej. Na coś takiego nie może on sobie pozwolić i najpewniej opuści Dumę Katalonii już latem.