Javier Tebas uważa, że Real Madryt nie zasłużył na rzut karny w meczu z Racingiem Santander. Szef La Ligi skrytykował również wykorzystywanie sprawy Negreiry w sporze między „Królewskimi” a Barceloną.
Tebas: rzutu karnego nie powinno być
Do sytuacji doszło w 10. minucie niedzielnego spotkania, gdy sędzia podyktował rzut karny po faulu na Kylianie Mbappé. Francuz wykorzystał jedenastkę, dając Realowi Madryt prowadzenie 1:0. Goście wygrali ostatecznie 3:0.
„Jako kibic uważam, że rzutu karnego nie było. Do Komisji Sędziowskiej należy pytanie, dlaczego VAR nie interweniował, skoro błąd wydawał się oczywisty” – powiedział Tebas podczas forum „World in Progress” w Barcelonie.
Spór Realu z Barceloną i sprawa Negreiry
Prezes La Ligi odniósł się także do napiętych relacji między dwoma hiszpańskimi gigantami. Odrzucił sugestie, że presja ze strony Realu Madryt może wpłynąć na jego działania. „W Realu doskonale wiedzą, że nie mogą mną sterować i że nie robię tego, co mi dyktują” – stwierdził.
Tebas skrytykował sposób, w jaki – jego zdaniem – wykorzystywana jest sprawa Negreiry. La Liga jest stroną postępowania i, jak zaznaczył, zwróciła się do prokuratury wcześniej niż Real Madryt. Przypomniał również, że prezes „Królewskich” jeszcze kilka miesięcy po wybuchu skandalu mówił podczas walnego zgromadzenia o przyjaźni obu klubów ze względu na projekt Superligi. Według Tebasa sytuacja zmieniła się po tym, jak Barcelona opuściła projekt.
„Wcześniej wyglądało na to, że pozwalają organom wymiaru sprawiedliwości wykonywać ich pracę. Po odejściu Barcelony z Superligi nagle można odnieść wrażenie, że Negreira jest w każdej szatni sędziowskiej przed meczem Realu. Barcelona poniesie odpowiedzialność, kiedy przyjdzie na to czas, ale obecna agresywna kampania jest przesadna” – powiedział Tebas.
Barcelona, Manchester City i napięty kalendarz
Tebas opisał również swoje relacje z prezesem Barcelony Joanem Laportą. Przyznał, że ich dialog miewał lepsze i gorsze okresy, ale podkreślił profesjonalne podejście do przestrzegania zasad finansowego fair play. Podziękował Laportcie za publiczne wsparcie i zaznaczył, że niezależność oraz równe traktowanie klubów zawsze były dla niego ważne.
Zapytany, czy ewentualna kara dla Manchesteru City w Anglii może stać się precedensem w sprawie Negreiry, Tebas stwierdził, że oba postępowania nie mają ze sobą związku. W przypadku angielskiego klubu chodzi o arbitraż cywilny poza strukturami Premier League, natomiast sprawa Barcelony ma charakter karny i dotyczy korupcji w sporcie.
Szef La Ligi skomentował też niedawne narzekania José Mourinho na napięty kalendarz. Poradził trenerowi, by zwrócił się do Emilio Butragueño, i przypomniał, że Mourinho dobrze zna intensywny rytm rozgrywek oraz mecze rozgrywane co 48 godzin z czasów pracy w angielskiej piłce.
Na koniec Tebas uspokoił w sprawie współpracy z Chinami po wypowiedziach Mbappé. Zapewnił, że relacje instytucjonalne są bardzo dobre, i zadeklarował gotowość do podróży do tego kraju, jeśli będzie to konieczne.