Atlético Madryt nie zamierza sprzedawać Juliána Álvareza Barcelonie, mimo że argentyński napastnik publicznie wyraził chęć transferu do katalońskiego klubu. Władze „Los Colchoneros” jasno podkreślają, że zawodnik pozostanie w Madrycie przynajmniej do końca obecnego sezonu.
Atlético nie chce oddać swojej gwiazdy
Stanowisko Atlético Madryt od początku okna transferowego pozostaje niezmienne. Dyrektor generalny klubu, Miguel Ángel Gil Marín, stwierdził, że nie rozważy żadnej oferty za Álvareza, nawet opiewającej na 100, 150 czy 200 milionów euro. W kontrakcie zawodnika znajduje się klauzula wykupu wynosząca 500 milionów euro.
Madrycki klub nie traktuje Álvareza jako piłkarza, który miałby zostać sprzedany w celu sfinansowania kolejnych transferów. Jednocześnie nie można wykluczyć, że w przypadku eskalacji konfliktu pod koniec okna transferowego sytuację Argentyńczyka będą chciały wykorzystać Arsenal lub Chelsea.
Napastnik rozpoczął sezon w barwach Atlético, choć wcześniej sam nie spodziewał się takiego scenariusza. Przy okazji meczu z Villarrealem na stadionie Metropolitano był wygwizdywany przed pierwszym gwizdkiem, w trakcie spotkania oraz po jego zakończeniu. Zawodnik opuścił stadion osobno od kolegów z drużyny, co miało zapobiec ewentualnym incydentom.
Powody sportowe i finansowe
Diego Simeone uważa, że pozostawienie Álvareza w składzie jest kluczowe dla walki o trofea. Atlético dokonało tego lata kilku poważnych wzmocnień, pozyskując między innymi Cristiana Romero, Mortena Hjulmanda, Lee Kang-ina i Alejandro Grimaldo. Do zespołu dołączył także Arnaut Ortiz z Madrileño, a trener chce jeszcze sprowadzić skrzydłowego oraz napastnika.
Po remisie z Villarrealem Simeone podkreślił znaczenie argentyńskiego napastnika. „Jeśli chcemy zdobyć trofeum, musimy być zjednoczeni i mieć ważnych napastników. My takiego mamy i musimy go zatrzymać” – powiedział szkoleniowiec.
Według wyceny Transfermarkt Álvarez jest obecnie trzecim najbardziej wartościowym środkowym napastnikiem na świecie. Jego wartość szacowana jest na 120 milionów euro. Wyżej wyceniani są jedynie Erling Haaland, którego wartość wynosi 220 milionów euro, oraz Kylian Mbappé, wyceniany na 200 milionów euro.
Atlético nie jest przekonane, że mogłoby znaleźć lepszego zawodnika na tę pozycję. Álvarez zdobył 10 bramek w Lidze Mistrzów, pomagając drużynie dotrzeć do półfinału tych rozgrywek. W La Liga strzelił jednak osiem goli, co nie wystarczyło do realnej walki o koronę króla strzelców.
Klub nie jest zmuszony do sprzedaży zawodnika ze względów związanych z finansowym fair play. Inwestor Apollo ma zwiększyć ambicje Atlético, a odejście największej gwiazdy i osłabienie zespołu byłoby sprzeczne z tym planem.
Spór z Barceloną
Niechęć Atlético do transferu ma również podłoże pozasportowe. Madrycki klub złożył skargę do FIFA oraz Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej, twierdząc, że Barcelona prowadziła rozmowy z zawodnikiem bez zgody jego pracodawcy. Według Atlético miało do tego dochodzić w sezonie 2025/26, gdy oba zespoły rywalizowały ze sobą w Lidze Mistrzów i Pucharze Króla.
Władze klubu twierdzą, że Álvarez był poddawany presji, aby wymusić transfer do stolicy Katalonii. 22 czerwca zawodnik powiedział publicznie: „Dla wszystkich najlepszym rozwiązaniem jest transfer. Chcę spełnić swoje marzenie”.
Barcelona miała dzięki temu uzyskać przewagę negocjacyjną. Po jednej stronie znalazł się piłkarz deklarujący chęć odejścia, a po drugiej klub, który musiał zdecydować, czy zaakceptować niższą ofertę, czy zatrzymać zawodnika wbrew jego woli. Atlético wybrało drugie rozwiązanie. Kontrakt Álvareza obowiązuje do 2030 roku.
Barcelona jest bezpośrednim rywalem
Atlético zdaje sobie sprawę, że Barcelona jest jednym z jego najważniejszych rywali w walce o krajowe trofea. W poprzednim sezonie oba zespoły spotkały się w Lidze Mistrzów oraz Pucharze Króla i w obu przypadkach awans wywalczyli „Los Colchoneros”. W La Liga Barcelona pozostaje natomiast jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa.
Sprzedaż najlepszego zawodnika bezpośredniemu konkurentowi mogłaby dodatkowo utrudnić walkę o trofea. Drużyny mają zmierzyć się także w półfinale nadchodzącego turnieju o Superpuchar Hiszpanii. Z tego powodu Atlético, gdyby ostatecznie musiało sprzedać Álvareza, wolałoby oddać go do zagranicznego klubu.
Podobne stanowisko klub zajął wcześniej wobec Realu Madryt, gdy pojawiły się informacje o możliwej ofercie wynoszącej 150 milionów euro. Władze Atlético nie chcą wzmacniać żadnego zespołu z La Liga, a szczególnie bezpośredniego rywala.
Oferta Barcelony miała obniżyć cenę
Atlético miało również odrzucić propozycję Barcelony wynoszącą 100 milionów euro, płatnych w kilku ratach rozłożonych na kilka lat. Madrycki klub zareagował na tę ofertę ironicznie w mediach społecznościowych.
Władze Atlético podejrzewają, że oferta była częścią szerszej strategii prowadzonej przez Barcelonę i przedstawicieli Álvareza. Publiczne deklaracje napastnika o marzeniu związanym z grą w Barcelonie miały ograniczyć liczbę potencjalnych nabywców, zwłaszcza klubów z Premier League, a tym samym obniżyć cenę transferu.
Madrycki klub nie przystąpił jednak do negocjacji z Barceloną. Sytuacja pozostaje skomplikowana, ponieważ Atlético musi poradzić sobie zarówno z zawodnikiem, który nie ukrywa chęci odejścia, jak i z kibicami odrzucającymi swojego niedawnego idola. Jednocześnie Simeone wie, że do walki o trofea potrzebuje klasowego napastnika, który będzie chciał odgrywać kluczową rolę w zespole.
Okno transferowe zamyka się 1 września o godzinie 22:59.
Nunca vi algo así. El abucheo, su cara, los gestos. Julián Álvarez no puede estar ni un segundo más en ese club. HAGAN ALGO. pic.twitter.com/s4ic5jCIrR https://t.co/EEv1GV5rOO
– Scalonados (@Scalonados) August 23, 2026
